Dyskretny urok sklepików

Urocze, małe sklepiki nadawały ton starym Kielcom. Ubierano się u pani Róży, zamorskie frykasy pochodziły ze sklepu Kotowskiego, ciasteczka smakowały tylko od pani Janiny, a mydlarskie specyfiki kupowano u Klemensa. Kiedy zawodził wzrok trzeba było skorzystać z okularów Soczka.
Dyskretny urok sklepików
foto. Pocztówki i zdjęcia ze zbioru Jarosława Machnickiego


Życie kręciło się wokół niewielkich, pachnących chlebem i ogórkami dziupli handlujących „mydłem i powidłem”. Czasami tylko powiało wielkim światem. W dobrym tonie było wpaść każdego dnia choćby na chwilę do Janiny Olędzkiej, która prowadziła sklep ze słodyczami w Hotelu Polskim (dzisiaj teatr) przy ulicy Sienkiewicza. Sprowadzała ze Lwowa przepyszne ciasteczka Zalewskiego. Jak wspomina Jerzy Jerzmanowski w książce „W starych Kielcach”, wożono je codziennie samolotem do Warszawy i dopiero stamtąd trafiały do sklepu zażywnej pani Janiny. Miała cudowne rachatłukum, czekoladki, marmoladki, cały arsenał słodkiej biżuterii. A że była niewiastą pogodnego usposobienia i znała całe miasto, wpadano do niej na ploteczki i po dobrą radę. Obszerna suterena wypełniona szafami ze słodyczami tętniła życiem przez lata. Sklep zlikwidowano dopiero w 1939 r.

W Rynku, nieopodal apteki Saskiego, miał swoją mydlarnię Klemens Zaród, osobistość bardzo charakterystyczna. Wysoki szczupły mężczyzna z wąsami, potrafił być złośliwy i wybuchowy, ale uchodził za najpracowitszego człowieka w mieście. Przez 50 lat prowadzenia interesu otwierał go o siódmej rano i zamykał o siódmej wieczorem. Jak w zegarku. Nigdy nie chorował. Mimo, że w sklepie miał aż cztery stanowiska do obsługi klientów, zawsze był u niego tłum ludzi. Bo też pan Klemens sprowadzał kosmetyczne nowości dla pań i panien oraz sprzedawał mydlarski asortyment w wyjątkowo bogatej ofercie. Mówiło się też, że tyczkowaty Zaród pożycza pieniądze. I ponoć, gdy ktoś chciał otworzyć własny interes, to biegł po pożyczkę do Klemensa. Jego mamona przynosiła szczęście w interesach.

Na rogu ulic Dużej i Sienkiewicza przez całe lata mieściły się delikatesy Jana Kotowskiego z luksusowymi towarami kolonialnymi. Można w nich było kupić wyroby tytoniowe, kawę i alkohol różnego rodzaju. Przez otwarte drzwi sklepu aż biła woń palonej kawy. Jerzmanowski wspomina, że fragment ulicy Sienkiewicza pomiędzy Małą i Dużą to było niegdyś centrum handlowe Kielc. Tutaj mieściła się galanteria, księgarnia, fryzjernia, skład apteczny, czapnik i optyk.

Kieleckie elegantki biegały po kreacje i radę do Róży Kestenberg, prowadzącej gallux przy ul. Sienkiewicza. Pani Róża znała się na modzie. Sama była nienagannie ubrana. W swym magazynie miała bardzo szeroki wybór konfekcji damskiej i męskiej, którą jej mąż osobiście sprowadzał z Wiednia. Bez kozery można więc powiedzieć, że w przedwojennych Kielcach panował wiedeński szyk. Właścicielka chętnie doradzała kielczankom, jaki fason dobrać do figury i w jakim kolorze wyglądają najlepiej. Specjalnością sklepu stało się sprzedawanie pojedynczych sukien, spinek czy krawatów. Kielczanki były spokojne, że gdy ubiorą się u pani Róży na raut czy bal, to będzie to kreacja absolutnie wyjątkowa.

Z nostalgią wspominamy dawnych kupców. Ale nie mieli różowego życia. W 1926 r. handel artykułami spożywczymi prowadziło w Kielcach aż 970 sklepów, odzieżą i obuwiem – 707, opałem, naftą i olejami – 119, artykułami gospodarstwa domowego – 83, materiałami budowlanymi – 91. Jan Pazdur podaje, że na jeden sklep spożywczy przypadało 52 mieszkańców, to jest średnio dziesięć rodzin. Były to przede wszystkim malutkie biedne interesy, z których dochód ledwie starczał na utrzymanie rodziny.
Czas handlu regulowały przepisy uchwalone przez Radę Miejską. Sklepy otwarte były od 10 do 12 godzin dziennie, od 6, 7 czy 9 rano. W kioskach i budkach spożywczych można było handlować także w niedzielę i święta. Zupełnie jak dziś.
Dorota Kosierkiewicz – TYGODNIK KIELCE PLUS

dodane przez: Jarek Kumor 2010-07-31 00:19:11

Dodaj swój komentarz:
Angel_icon
komentuj jako gość
lub zaloguj się
Podaj nam swoję imię, lub e-mail:

Treść:
Zostań aniołem
Najlepsi w tym tygodniu:
przejdź do swojego aniołka czytaj dalej
Iwon607
Iwona Migas (93 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1
Anusiaczek
Anusiaczek (86 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0
monia
monia (75 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0
Dawid Boćkowski
Dawid Boćkowski (74 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0 Angel_0
Mimi
Dominika Bo (69 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0 Angel_0
kosmo
Damian Kocełuch (68 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0 Angel_0

KielceLIVE TV
Animowana Historia Polski
Potrzebujesz Flash playera w wersji 8+ oraz Javascript do obejżenia tego video

Hit Światowej Wystawy EXPO 2010 w Szanghaju autorstwa Tomasza Bagińskiego. Film powstał na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.